Windykacja Sp. z o.o - firma windykacyjna Kalisz Zaprasza!

W ofercie: cesja wierzytelności, windykacja należności i długów, pieczęć prewencyjna, czyszczenie bilansu oraz wywiad gospodarczy

Działy windykacyjne

Zamówienia

Wyszukiwarka

Newsletter

Opinie ekspertów

Czy polska gospodarka wyszła już z opresji ?

Nie jest jeszcze pewne, czy nieznaczny wzrost PKB w 2009 r. oznacza, że „najgorsze mamy już za sobą”.
 
Polska jest jedynym krajem w UE, który w 2009 r. nie zanotuje spadku realnego PKB. Chociaż nie ma jeszcze danych za IV kw. 2009 r., wszystko wskazuje na to, że rok 2009 zamknął się wzrostem PKB, prawdopodobnie o 1,2-1,5 proc. Nie zmienia to faktu, że zwolnienie wzrostu z 6,8 proc. w 2007 r. i 5,0 proc. w 2008 r. do 1,5 proc. w 2009 r. to znacząca redukcja tempa – o ponad 5 proc. Jest ona porównywalna ze spadkiem dynamiki PKB w takich krajach, jak Portugalia, Belgia, Norwegia i Szwajcaria, choć kraje te odnotowały w 2009 r. absolutny spadek PKB.
Pomimo globalnego kryzysu, jak dotąd udało się nam uniknąć recesji. Ponieważ koniunktura na świecie i w Europie Zach. z wolna się poprawia, a w naszej gospodarce widoczne są także pewne sygnały ożywienia, jest prawdopodobne (choć bynajmniej nie gwarantowane), że recesja nas ominie. Jest to dobra wiadomość na Nowy Rok. Ale czy można mieć pewność, że trudny okres słabego wzrostu mamy już za sobą?
Warto przyjrzeć się bliżej liczbom ilustrującym aktualną sytuację naszej gospodarki u progu nowego roku, aby ocenić widoki na najbliższą przyszłość. Najnowsza prognoza MFW przewiduje dla Polski w 2010 r. wzrost PKB o 2,2 proc., a prognoza Eurostatu wzrost o 1,8 proc. Czy jest to realne?
 
Czy nastąpiło już „odbicie”?
 
Według wstępnych danych GUS w III kw. 2009 r. realny PKB (w cenach stałych) wykazał wzrost o 1,7 proc. w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku, ale po wyrównaniu sezonowym wzrost wyniósł tylko 1,0 proc. Dane te zostały natychmiast wykorzystane przez wielu polityków i niektórych komentatorów do ogłoszenia, że w polskiej gospodarce nastąpiło już tzw. „odbicie”, czyli zakończył się okres spadku dynamiki gospodarczej. Ten pogląd, w jeszcze bardziej kategorycznej formie, wyraża się w twierdzeniu, że „najgorsze mamy już za sobą”. Czy twierdzenie to jest uprawnione?
Tabela pokazuje wskaźniki dynamiki PKB w okresie od III kw. 2007 r. do III kw. 2009 r. W pierwszej kolumnie podany jest wskaźnik liczony z kwartału na kwartał wyrównany sezonowo. W dwóch następnych kolumnach podajemy wskaźnik liczony w stosunku do analogicznego kwartału poprzedniego roku w wersji niewyrównanej i wyrównanej sezonowo. Nie trudno ustalić moment, w którym rozpoczęła się faza spadku dynamiki PKB. Nastąpiło to już w I kw. 2008 r. (a więc jeszcze przed rozpoczęciem recesji w Europie Zach.), chociaż wyraźny spadek dynamiki zaczął się dopiero w IV kw. 2008 r. Co do drugiej cezury, oznaczającej koniec fazy niżu, można mieć wątpliwości, gdyż różne wersje wskaźnika dynamiki PKB dają rozbieżne informacje.
We współczesnym świecie wahania koniunktury przyjmują dwojaką formę: cyklu koniunkturalnego i cyklu wzrostowego. W klasycznym cyklu koniunkturalnym występują na przemian okresy ekspansji i recesji, tj. wzrostu i spadku poziomu produkcji społecznej. W cyklu wzrostowym występują okresy szybszego i wolniejszego wzrostu (fazy wyżu i niżu), przy czym te ostatnie nie muszą kończyć się recesją. Gospodarka polska doświadczała dotąd wahań koniunktury w tej łagodniejszej postaci.
Według definicji przyjętej w USA recesja kończy się w momencie, gdy realny PKB wykaże wzrost przez dwa kolejne kwartały. Ta sama definicja jest na ogół stosowana w Europie. Stosując to kryterium do cyklu wzrostowego można przyjąć, że faza zniżkowa kończy się w momencie, gdy tempo wzrostu realnego PKB wykaże wzrost co najmniej przez dwa kwartały z rzędu. Ogłoszone przez GUS wstępne dane o dynamice PKB w III kw. 2009 r. nie dają jeszcze pewności, że takie zjawisko rzeczywiście nastąpiło.
 
Patrząc na dynamikę realnego PKB z kwartału na kwartał, widzimy niewielką poprawę tempa wzrostu już od I kw. 2009 r. Według częściej stosowanego sposobu liczenia – w stosunku do analogicznego okresu poprzedniego roku – szereg niewyrównany sezonowo wskazuje pewną poprawę dynamiki od II kw. 2009 r., ale po uwzględnieniu poprawki sezonowej tempo wzrostu PKB nadal się obniża.
Jeżeli nawet w IV kw. 2009 r. okaże się, że tempo wzrostu było wyższe niż w III kw., to aby się upewnić, że nastąpiła trwała poprawa dynamiki, trzeba będzie poczekać do czasu ogłoszenia danych za I kw. 2010 r., co nastąpi dopiero w maju przyszłego roku. Chyba że już w lutym, przy kolejnej reestymacji szeregów czasowych PKB związanej z ich desezonalizacją, GUS poda całkiem nowe dane za dwa ostatnie kwartały 2009 r.
 
Na jednoznaczne potwierdzenie „odbicia” przyjdzie więc nam jeszcze trochę poczekać, tym bardziej, że inne wskaźniki koniunktury takie, jak dynamika produkcji przemysłowej, dynamika sprzedaży detalicznej w kraju oraz dynamika eksportu także nie wykazują na razie zdecydowanej poprawy. A co najważniejsze, nie widać dotąd wyraźnego wzrostu napływu nowych zamówień dla przemysłu ani przejścia od likwidacji zapasów do ich odbudowy. A te właśnie wskaźniki są zazwyczaj pierwszymi sygnałami poprawy koniunktury.
 
Czy wzrost PKB jest trwały?
 
W krótkim okresie, np. w skali rocznej, dynamika PKB zależy przede wszystkim od kształtowania się popytu. Wielkość PKB jest określona przez wielkość popytu na towary i usługi wytwarzane w kraju, tzn. przez sumę wydatków na spożycie prywatne i publiczne, akumulację (obejmującą inwestycje w środkach trwałych i przyrost zapasów) oraz saldo obrotów zagranicznych, to jest wartość eksportu pomniejszoną o wartość importu.
Do analizy wpływu różnych składników popytu na tempo wzrostu PKB służy tabela przedstawiająca ich wkład w obserwowane tempo wzrostu PKB. Wkład ten jest liczony z uwzględnieniem tempa wzrostu danego składnika oraz jego udziału w absorpcji PKB. Analiza pozwala ustalić, które składniki podtrzymują lub stymulują wzrost PKB, a które go osłabiają. Pozwala także stwierdzić, czy faktyczny wzrost PKB ma solidne pokrycie we wzroście popytu wewnętrznego i zewnętrznego. Od tego bowiem zależy możliwość dalszego wzrostu produkcji.
 
Podobne tabele, choć nie tak szczegółowe, publikuje GUS. Rzadko jednak są one analizowane i komentowane. Tymczasem dokładne zbadanie anatomii PKB jest warunkiem koniecznym prawidłowej diagnozy i prognozy.

 
Wnioski:
 
Przedstawiona tabela została sporządzona na podstawie najnowszej statystyki GUS. Nieznaczne różnice w podanych tutaj liczbach wynikają z nieco innej techniki obliczeń i nie mają wpływu na formułowane niżej wnioski.
 
W pierwszym wierszu tabeli podane zostało tempo wzrostu realnego PKB w stosunku do analogicznego kwartału poprzedniego roku (bez wyrównania sezonowego). Jest ono równe sumie wpływu składników popytu krajowego i zagranicznego wykazanych w danej kolumnie. Dane obejmują okres od I kw. 2008 r. do III kw. 2009 r., w którym nastąpiło osłabienie dynamiki PKB.
 
Analiza tych liczb prowadzi do następujących wniosków:
• Głównym czynnikiem podtrzymującym wzrost PKB jest konsumpcja prywatna, która nadal wzrasta i ma największy udział w PKB. Jednak tempo wzrostu indywidualnej konsumpcji słabnie, w miarę jak obniża się tempo wzrostu PKB i związanego z nim wzrostu dochodów realnych ludności.
• Wydatki państwa na spożycie publiczne przyczyniają się do wzrostu PKB, chociaż w mniejszym stopniu. Jednak w 2009 r. wydatki państwa w cenach stałych przestały rosnąć, bo w kasie państwowej brakuje pieniędzy.
• Głównymi czynnikami, które stymulowały wzrost PKB w poprzednich latach, był szybki wzrost inwestycji oraz wzrost eksportu. Od III kw. 2008 r. wolumen inwestycji oraz wolumen eksportu maleje. Spadek inwestycji, połączony z redukcją zapasów oraz spadek eksportu to główne przyczyny obniżenia dynamiki PKB.
• Głównym czynnikiem podtrzymującym wzrost PKB, obok ciągłego wzrostu indywidualnej konsumpcji, była znaczna poprawa salda obrotów zagranicznych. Ta poprawa została jednak uzyskana tylko dzięki temu, że import spadał szybciej niż eksport. Tego typu poprawa jest niestety nietrwała.
• W ciągu trzech pierwszych kwartałów 2009 r. bilans wpływu popytu krajowego na dynamikę PKB był zdecydowanie ujemny, a ponieważ zmniejszał się jednocześnie eksport, można bez przesady powiedzieć, że udało nam się uniknąć spadku PKB głównie dlatego, że nasz import kurczył się szybciej niż eksport.
• Ważną rolę w hamowaniu wzrostu PKB odegrała trwająca nadal likwidacja zapasów, połączona z ich przeceną. Dopóki nie dojdzie do odbudowy zapasów, nie można mówić o trwałej poprawie koniunktury. Wzrost portfela zamówień oraz odbudowa zapasów to zazwyczaj pierwsze sygnały ożywienia w gospodarce.
 
Wątłe i nietrwałe podstawy wzrostu PKB
 
Konkludując, analiza danych o dynamice składników PKB i ich wpływie na tempo wzrostu wykazuje, że niewielki wzrost PKB, który odnotujemy w 2009 r., ma jak na razie dosyć wątłe i nietrwałe podstawy. Wynika on bowiem głównie z radykalnej redukcji importu, która w arytmetyce dochodu narodowego wpływa dodatnio na wielkość PKB. Oczywiście, zmniejszenie importu jest przejściowe i wynika ze spadku dynamiki produkcji i dochodów. Redukcja importu ma swoje granice i nie może być drogą do wzrostu produkcji.
 
Dalszy wzrost konsumpcji, który dotychczas podtrzymywał wzrost PKB, zależy bezpośrednio od wzrostu dochodów, który z kolei zależy od wzrostu PKB. Przy obecnym stanie finansów publicznych nie można liczyć w nadchodzącym roku na znaczny wzrost wydatków państwowych. W tej sytuacji dla utrzymania i przyspieszenia wzrostu gospodarczego konieczny jest silny impuls w postaci wzrostu inwestycji oraz wzrostu eksportu. To zaś zależy przede wszystkim od dalszego rozwoju koniunktury w Europie Zachodniej, tzn. w krajach będących głównymi odbiorcami naszego eksportu i głównymi dawcami bezpośrednich inwestycji zagranicznych (których dopływ w 2009 r. był wyjątkowo cienki).
Z powyższej analizy wynikają dwa wnioski. Po pierwsze, jest jeszcze za wcześnie, aby oznajmić, że nastąpiło definitywne odwrócenie spadkowej tendencji w dynamice naszej gospodarki i że najgorsze mamy już za sobą. Po drugie, niewielki wzrost PKB odnotowany w 2009 r. ma bardzo kruche i nietrwałe podstawy. Prognozy na 2010 r. zakładające wzrost PKB o około 2 proc. mogą się ziścić tylko pod warunkiem wyraźnego wzrostu inwestycji i eksportu. Największym zagrożeniem dla gospodarki polskiej w tym roku będzie rosnący deficyt budżetowy (według planu 52 mld zł), ogromna „dziura” w finansach publicznych (około 7 proc. PKB) i dług publiczny zbliżający się do ustawowej granicy.
 
Powyższy tekst stanowi wyraz osobistych opinii i poglądów autora i nie odzwierciedla stanowiska instytucji, z którą jest związany zawodowo.
Autor jest doktorem nauk ekonomicznych, profesorem Akademii Finansów, ekspertem w systemie oceny koniunktur World Economic Survey
 

Data: 2010-01-08 | Liczba wyświetleń: 581



Wszystkie prawa zastrzeżone / All rights reserved
Copyright © by firma windykacyjna WINDYKACJA Sp. z o.o. | Design & Engine by Eclipse Design